środa, 19 czerwca 2013

almost 2 years later

Blogi na których nie pojawiają się wpisy dłużej niż rok czasu powinny być usuwane:) Nie rozumiem czemu google na to nie wpadł. No cóż z drugiej strony przypadkowo tu dzisiaj zajrzałem, miło się czyta wpisy z przed 5 lat. Spojrzenia na niektóre kwestie diametralnie się zmieniły. Ostatni rok nie należał do łatwych - ale w gruncie rzeczy jestem dalej pieprzonym niepoprawnym optymistą tak jak nasza przewodniczka w Paryżu Magda. Wystarczył niecały tydzień abym kilka jej najlepszych cech zarządzania grupą(a moze kryzysami) zawłaszczył do prowadzenia projektów. Mimo wszystko wszedłem w 30tke i obudziłem się z wrażeniem że dalej sporo rzeczy muszę się nauczyć.

sobota, 10 września 2011

...ty jesteś jak zdrowie; Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, Kto cię stracił.
Ponieważ tematyka tego bloga jest szeroko pojęta :) wejdę na tematy poza techniczne. Kilka postów na tym blogu miało nakłonić do aktywności fizycznej. Jeśli chcesz coś zacząć robić zrób to teraz. Dalej podtrzymuję to motto. Jednak takie optymistyczne podejście może być tylko na początku.Wiara w to że organizm fizycznie będzie dostępny na zawołanie jest płonna. Kontuzje, nadwyrężenia, przeciążenia zdarzają się często. Bez odpowiedniego przygotowania, rozgrzewki, wyposażenia/sprzętu zrobimy sobie krzywdę. Piszę o tym ponieważ ostatnio przegiąłem podczas biegania z bólem w kolanie. Teraz sobie myślę że dopiero jakby mi noga odpadła to bym się zatrzymał. Dla każdego amatora podam link do zewnętrznego ciekawego wpisu: Kontuzja kolana Dla osób ciekawych tematyki jak można próbować to leczyć samemu:

środa, 13 października 2010

Podpięcie do widoku listy na innej witrynie

Jeśli zrozumiałeś tytuł tego posta to wiesz w czym jest problem, ja znalazłem rozwiązanie dość ciekawe na niezastąpionej stronie pathtosharepoint.

Z innej beczki, polecam konferencje TimeForSharepoint na którą się wybieram do Krakowa, znakomici prelegenci zapewnią że nie będzie to stracony czas:)

poniedziałek, 20 września 2010

Status list na Sharepoint 2010 Standard

Niestety w wersji Standard nie ma świetnej funkcjonalności jaką jest Status List z wersji Enterprise. Więcej n.t. różnic polecam linka:
Wracając do status listy - można sobie ją zastąpić poprzez: Calculated-columns
Kroki aby to zadziałało:
1. Edytować stronę z listą (lista posiada przynajmniej jedną kolumne obliczeniową)
2. Dodać web parta - Edytor zawartości
3. We właściwościach Edytora - łącze do TextToHTML...txt
4. We właściwościach kolumny wyliczeniowej umieścić instrukcje warunkowe:
=JEŻELI([Stan realizacji]="Bardzo opóźniony";"< IMG src='/SiteAssets/SitePages/PMO/red.png' title='Bardzo opóźniony' />";)
Efekty które można uzyskać dzięku odblokowaniu możliwości umieszczania html'a w wartościach kolumn są oszałamiające - w.n.t.t. polecam http://blog.pathtosharepoint.com

czwartek, 1 kwietnia 2010

Impersonalizacja

Na sharepoint 2010 działa sobie mój customy sharepointowy web part. Ten web part pobiera jak i zapisuje niektóre atrybuty current usera do AD jak i do baz SQLowych. O ile z bazami zawsze sobie można poradzić bez impersonalizacji o tyle w przypadku Active Directory zaczęły się schody. Przykładowo normalnie schema AD pozwala na zapis niektórych atrybutów ownerowi DirectoryEntry np. mobile (sporo na temat praw dostępu do atrybutów AD). Dlatego impersonalizacja w takich przypadkach jest wskazana. Dodam jeszcze że u mnie aplikacja webowa(sharepoint-80) pracowała na application pool która używała normalnego dedykowanego użytkownika domenowego. Aby jednak to zadziałało trzeba przejść kilka kroków:
1. impersonate na true w web.config
2. włączony zaufany serwer i delegowanie przez Kerberos w AD "Users & Computers" dla serwera IIS na którym jest postawiona aplikacja ASP (reset serwera IIS wymagany)
3. Ustawienie "Negotiate" na protokole autentyfikacji aplikacji webowej w IIS
(polecam reset IIS)
4. setspn -S http://serwer/aplikacja DOMAIN_NAME\User_name na którym pracuje app pool (nie działa od razu)
Ostatni punkt jest kluczowy i ja go rozumiem w ten sposób ze użytkownik na którym pracuje app pool naszej aplikacji ASP może przyjąć ticket z Kerberosa.

Czasami też możemy chcieć wyłączyć impersonalizacje w trakcie działania programu i wrócić do użytkownika app pool - możemy to zrobić za pomocą:

using System.Web.Hosting;
...
using (HostingEnvironment.Impersonate())
{
..
}
Ogólnie polecam samemu eksperymentować bo gra jest warta świeczki jeśli nie musimy niepotrzebnie zwiększać uprawnień.
Strony które mnie pomogły:
Spencer Harbar
Directory Programming

wtorek, 9 lutego 2010

Barbarzyństwo w Redmond

Na temat Microsoftu powstało już dużo mitów i legend. Część z nich jest pewnie prawdziwa ale czy odnosi się do tej samej firmy która aktualnie działa na rynku? Do takich mitów np. należy sposób "niszczenia Netscape", facetów od marketingu w czarnych garniturach którzy są wstanie wszystko i wszystkich załatwić :), etc. To co się aktualnie dzieje w Redmond pewnie dowiemy się za kilka lat.
O tym jak było przeczytałem ostatnio w "Barbarzycy pod wodzą Billa" pisanej m.in. przez programistę Microsoftu Marlina Eller'a za jego czasów(od powstania Windows 1.0 do Windows 95/98).
Ze strony Ellera wygląda to tak że Microsoft miał bardzo dużo szczęścia w biznesie, podejście do konkurencji i tzw. "marsze śmierci". Inną książką w tym temacie jest: Bill Gates i jego imperium Microsoft ale nie dałem rady skończyć tej momentami przynudnawej książki. Jak ktoś preferuje wersje filmową to co jakiś czas na Discovery Science lecą powtórki: "Prawdziwa historia Internetu".

niedziela, 20 grudnia 2009

Egzotyczne wyspy, owoce, rozwiązania

Dzisiaj o tym ostatnim. Po co są widoki w bazach ? Widok jest wirtualną tabelą która pozwala bardziej zabezpieczyć dane, przyspieszyć wyciąganie danych i przede wszystkim ukryć złożoność bazy przed użytkownikiem. W normalnym zastosowaniu widoki służą do wyświetlania danych z bieżącej bazy. A co powiesz na to:

Baza Test:
Tabela A
Widok A
Procedura initA

Procedura initA - kasuje tabele A,
a nastepnie wykonuje:
Insert Into tabela A
Select * from Widok A

po tym dzieje się cud i pojawiają się dane w tabeli A.
Jak?

niedziela, 4 października 2009

MTS 2009

Nic tak nie pobudza do pracy jak dawka nowości technologicznych. Microsoft prze do przodu zwiększając w ciężkich czasach kryzysu nakłady na rozwój. Innowacyjność to słowo które jest na topie odkąd pl weszła do eu. Na konferencji słowo klucz powtarzane w prawie każdej sesji w której uczestniczyłem. Czy faktycznie są innowacyjni o tym przekonamy się na własnej skórze w kolejnym roku jak wpuszczą większość flagowych produktów. Dla mnie jednak nie surface, nowy outlook, czy obsługa ekranu dotykowego w Windows 7 jest innowacyjna ale malutki add-in który chcą wprowadzić do excella w nowej wersji Office. Gemini to add-in który likwiduje ograniczenia narzucane na arkusz Excella na ilość wierszy i kolumn. Potrafi dodatkowo zaimportować sobie dane z dowolnego silnika bazy danych, łącznie z plikami CSV, inne arkusze Excella, czy feedami RSS. W środku addina jest dllka która ma okrojony silnik Analysis Services. Wszystkie dane są kompresowane i przechowywane w pamięci(ograniczeniem ilości danych jest tutaj pamięć fizyczna). Dowolne filtrowanie po danych odbywa się w ciągu ułamek sekund. Natomiast w pliku trzymana jest wersja skompresowana. Dane z baz są tylko do odczytu. Technologia tak prosta i banalna ale jakże potrzebna środowisku businessowemu które do tej pory trawione było przez ograniczenia. Add-in ma być za darmo. Aczkolwiek Microsoft dorzuca wsparcie do publikowania takich Excelli w MOSSie. Fajnie:)

sobota, 12 września 2009

Fizyka rzeczy niemożliwych


Upragnione wakacje w Bułgarii, gorący miękki piasek, ciepłe morze, piękne dziewcze i znajomi którzy wciągnęli nas w voyagera, przypadkowo kupiona gazeta na lotnisku w Katowicach. W tej przypadkowej gazecie napotykam na przypadkowy tytuł który kupuje po powrocie. I zapadam się wieczorami w świat fizyki kwantowej w której nie uświadczę nawet jednego wzoru a profesor fizyki(Michio Kaku) potrafi opowiadać tak że książka powinna być podręcznikiem w szkole średniej do fizyki i chemii. Co prawda mam jeszcze więcej pytań, nierozwjanych niejasności, laickich pytań, ale jak często Ci się zdarza że przypadkowo otwarte drzwi otwierają tysiąc innych?
Wszystkim fanom star-treka, gwiezdnych wrót, s-f, polecam tą książkę.

wtorek, 4 sierpnia 2009

certyfikat


Piękny, gorący, sobotni, lipcowy poranek - godz 9 a w hotelu park inn w Krakowie rozpoczyna się trzy godzinny egzamin w dużej klimatyzowanej sali na certyfikat ipma level de. Sala wypełniona prawie w całości - do egzaminu przystąpiło co najmniej trzydzieści osób. Tylko ja, dwie butelki doskonale zmrożonej buskowianki i 21 zadań za 208 punktów. Tak potwierdzam te legendy które krążą wśród przystępujących od kolegów którzy mieli kontakt z egzaminem - czasu jest za mało. Wg mnie twórcy egzaminu wychodzą z założenia że nie da się go zrobić całego nawet jakby czasu było więcej. Przykładowo jedno z zadań testowych dotyczyło sformułowań występujących na umowach zawieranych między firmą a klientem, a do takich umów często pmanagerowie nie mają wglądu. Poza tym około 3 innych zadań zawierających w sumie około 100 pytań testowych w formie( tak/nie, jedna odpowiedz poprawna, wiecej jak jedna poprawna). Polecam testy zostawić sobie na koniec. Tutaj każdy opracowuje swoją strategie: jedni zaczynali od prostych(mało punktowanych) zadań inni od najwyżej punktowanych schodząc w dół. W zasadzie wystarczyło zrobić 5 największych zadań w całości i wyjść:)
W momencie pisania egzaminu głównym celem tego mini-projektu jest uzyskanie pozytywnego wyniku końcowego, aby to osiągnąć niezależnie od strategii kluczowym czynnikiem jest czas i trzeba go kontrolować.
Z ciekawostek to dokładnie 2 tygodnie czeka się na wyniki, które przychodzą mailem, trafia się na stronę spmp oraz przychodzi papierowy certyfikat.
Jak się przygotować do egzaminu? Ja mogę polecić dwie książki:
"Podstawy zarządzania projektami" oraz "Efektywne zarządzanie projektami" ta pierwsza ma charakter słownikowy i ciężko się ją czyta-natomiast przydaje się do egzaminu, druga bardziej wciąga i wg mnie jest godna uwagi. Poza tym polecam googlować. Znalazłem na necie świetne prezentacje n.t. zarządzania ryzykiem, projektami, etc.
Osoby zainteresowane proszę o kontakt to podeśle całość w paczce.

Czy warto? To zależy każdy powinien sobie odpowiedzieć na to pytanie sam:)

niedziela, 31 maja 2009

Chodzenie po wodzie...

Niby nic, niby tego uczą w pracy, na studiach, na śmiesznych obrazkach z huśtawką z których się niektórzy nie śmieją, na stronach ale jak się to czyta to zawsze zaskakuje:

Walking on water and developing software from a specification are easy if both are frozen

Inne ciekawe zyciowe cytaty polecam "moje ulubione cytaty dla programistów/developerów/analityków/architektów*".

Wszystko bez to, że w ciągu kilku ostatnich miesięcy/tygodni zastanawiałem się jak nakłonić użytkownika który zgłasza projekt(mam na mysli male szybkie wewnętrzne projekty - max 2-3 miesiące) - do napisania jakiegoś dokumentu z wymaganiami. Dokument wypadałoby żeby był maksymalnie szczegółowy jednocześnie jasny dla niego, zawierał duża ilość informacji i był rzetelnie zrobiony. Najlepiej jakby uzupełnienie kluczowych informacji zajeło mu chwilunię do końca kawy - zakładając że nie pije z wiaderka. Czyli osoba która pochyla się nad takim dokumentem w 90% wiedziała "O so chodzi". I tutaj powstaje kolejny dokument przygotowany przez tego analityka który uzgadnia ostatecznie spis wymagań, funkcjonalności które powstaną - uzgadniając to ze zgłaszającym i za ostateczną jego akceptacją. W ten sposób na pscyhice użytkownika może powstanie chociaż cień odciśniętego drogowego znaku STOP kiedy pod koniec projektu mu się "coś przypomni". I tu chyba znajduje puente... pewnie już wiecie jaką

wtorek, 10 marca 2009

Za 10 lat...

kiedy słowo kryzys będzie już tak odległe jak teraz twarz Leppera. Obudzimy się w nowej rzeczywistości w której Microsoft wymaluje ją nam w czasie rzeczywistym. 14 lat temu myślałem że teraz nie będziemy używać już samochodów tylko unosić się w powietrzu a rozmawiać będziemy przez zegarki. No cóż nie jest tak różowo, ale przed chwilą dostałem fajnego linka do tego jak naszą świetlaną przyszłość widzi Microsoft. Zachęcam do looknięcia na fajne interfejsy bo niektóre rzeczy mnie miło zaskoczyły
Future Vision Montage
Future Vision Montage

środa, 4 marca 2009

Don't Look Only at Big Companies

Takie zdanie znalazłem kiedyś na tej stronie(12 Recommendations for the New CS Graduate), przez kilka ostatnich lat udawało mi się trzymać dość dobrze tej zasady. Ale przyszła kreska i na mnie. Stronę w każdym razie polecam kolegom którzy zaczynają stawiać pierwsze kroki lub szukają odpowiedzi na pytanie co dalej. Od siebie mógłbym dodać żeby unikać państwowych instytucji! :)

piątek, 30 stycznia 2009

książki

Pijam tran z dorsza, czasami wodę z miodem z rana, ćwiczę , biegam, jednak podobnie jak większość Polaków przeziębienie dopadło i mnie. Właściwie rozkłada mnie od dwóch tygodni ale w końcu w ten tydzień uziemiło mnie w łóżku z gorączką, bolącym gardłem i innymi typowymi objawami przeziębienia/grypy*. Między pobudkami i wybieraniem nowej pracy, zacząłem czytać(zaległości-jest ich trochę)-książkę którą parę miesięcy dostałem od brata "Magic of thinking big" Davida Schwartza czyli jak zaprzęgnąć duszę i umysł do wielkich osiągnięć. Jest to kolejna książka z serii jak Cię dobrze zmotywować. Jeśli czytałeś/oglądałeś "The secret" i uważasz że to ściema(jak ja) ale nadal szukasz dobrego motywatora to książka powinna na Ciebie zadziałać(mnie motywuje). To kolejne 7 nawyków skutecznego działania które warto przeczytać:)

sobota, 24 stycznia 2009

Theme dla VS

W ostatniej pracy, kolega pracował z visual studio którego settingsy na kolorki były jakby żywcem przeniesione z vi. Jakoś mnie nie ciągnęło do zmian kolorystycznych i było mi jeden pies czy tło będzie białe, czarne czy fioletowe. Teraz jednak gdy większość czasu w vs spędzam w godzinach wieczornych i nie wali mi słońce po monitorze przez kilka godzin jak to bywało w pracy:), stwierdziłem że może być to dobra odmiana dla oczu. I faktycznie na blogu Roba Conery natknąłem się na przykładowe ustawienia.
U mnie wygląda to tak:

środa, 7 stycznia 2009

Warsztaty KGR-Planning poker

Tym razem Krakowska Grupa Regionalna zorganizowała (16/17.12.08) warsztaty wprowadzające do zarządzania ryzykiem w projektach. Zajęcia trwały 2 dni a poprowadził je Krzysztof Czoba. Pierwszego dnia było wprowadzenie do technik które dnia następnego używaliśmy w grupach 3-4 osobowych na konkretnym projekcie. Były wśród nich takie jak burza mózgu, analiza SWOT, lista kontrolna czy kwantyfikacja ryzyka. Mnie najbardziej(być może dlatego że pierwszy raz o niej słyszałem) przypadła do gustu technika: Planning poker. Polega ona na tym że zespół za pomocą kart decyduje czy dany czynnik ryzyka ma dużą szanse prawdopodobieństwa wystąpienia czy nie i na co ma największy wpływ(jakość, harmonogram, koszty). Każdy członek zespołu posiada "talie" 6 kart z oznaczeniami: 1/2, 1, 2, 3, 5, 8. Numery te oznaczają prawdopodobieństwo wystąpienia(zagrożenia) jakiegoś zdarzenia. Wszyscy rzucają kartę na stół w tym samym czasie, którą uważają za najwłaściwszą. Przy każdym rzucie wyniki są zapisywane. Jeżeli wszystkie karty się zgadzają to wynikiem jest prawdopodobieństwo (np. wyleciały cztery karty z 3 to do tabeli dla tego czynnika zapisywane jest: 3,3,3,3 i prawdopodobieństwo: 30).
Ale zazwyczaj nie jest tak łatwo, wiadomo każdy z nas ma inne doświadczenia i gdy wypadają różne karty to następuje dyskusja (dyskutuje cały zespół ale najpierw swoje argumenty wyrzucają właściciele dwóch najbardziej skrajnych kart). Dyskusja nie powinna trwać dłużej niż 2-3 minuty. Potem głosowanie się powtarza - ogólnie działa to wg. schematu:

1.glosowanie
1a.dyskusja
2.glosowanie
... jeśli brak zgody w kartach brany jest kolejny czynnik a do tego wraca się później
3.dyskusja
3a.glosowanie
4.dyskusja
4a.glosowanie

Przy 4 glosowaniu jeśli dalej brak zgody brana jest średnia. Jeśli wszyscy wyrzucają 1/2 to prawdopodobieństwo wynosi 0. Jeśli tylko jeden wynik nieznacznie odbiega to brana jest większość. Hmm a skąd się biorą czynniki ryzyka ? Niom np. z burzy mózgów albo z analizy SWOT. Fajnie można się pobawić gdy ma się fizycznie talię kart ale wersja wirtualna też istnieje.

piątek, 19 grudnia 2008

Skala stresu Holmes'a i Rahe (SRRS)

Tak się nazywa jedna z tabel którą dostałem na warsztatach "Walki ze stresem" w listopadzie 2006r. Warsztaty były zorganizowane w ramach programu odnaleźć siebie przez Katedre Psychiatrii Collegium Medicum UJ. Na szkolenie (może tu niektórych zaskocze) trafiłem przez mailing biura karier(a jednak się przydaje :) z uczelni.

Warsztaty poruszały tematy takie jak: zagadnienie stresu, indywidualna analiza reakcji pod wpływem stresu, strategia decyzyjna, trening asertywności, elementy nlp.
Zajęcia trwały cały dzień i szedłem na nie z założeniem że niczego nowego się nie dowiem. I to było błędne założenie:) Jeszcze nigdy nie byłem tak zrelaksowany jak po wyjściu z warsztatów. W tabeli o której mówię są zaznaczone różne traumatyczne wydarzenia które możemy spotkać na swojej drodze i mają one przypisane pewne jednostki, nazywane "jednostki zmiany życiowej(LCU)". I tak np. śmierć współmałżonka ma najwyższą wartość 100LCU a najmniejsze wydarzenie w tej tabeli to "pomniejsze naruszenie prawa"(czyt. przejście na czerwonym świetle) 11 jednostek. Jeśli teraz zsumujemy wszystkie wydarzenia (LCU) z naszego życia z ostatnich 2 lat to dostaniemy pewną liczbę. I teraz jeśli ta liczba jest w przedziale:
>300 to mamy 80% prawdopodobieństwa wystąpienia choroby
200-299 50%
150-199 33%

Ale po co właściwie o tym piszę? No cóż przede wszystkim są to ciekawe zagadnienia po drugie kilka godzin temu dowiedziałem się że moja firma upadła/została przejęta/zbankrutowała* a to oznacza że utrata pracy to wydarzenie które "dodaje" 47 LCU do mojego życia. Samymi liczbami jednak nie ma sensu się przejmować. Pamiętam że gdy liczyłem ten wskaźnik na warsztatach to powinienem już dawno się przekręcić. Hmm skoro skok z działającego samolotu przeżyłem to z utratą pracy nie powinno być problemu. Mimo wszystko stres to stres, nawet przed świetami. Dlatego moją pierwszą reakcją było:
"Idę pobiegać" w ten sposób zainaugurowałem pierwsze bieganie po śniegu.

poniedziałek, 15 grudnia 2008

Absencja chorobowa

Z racji sielskiego okresu szybko zbliżających się świąt a także z powodu że główny produkt jest w końcowej fazie testów, w której nowe defekty praktycznie już się nie "generują", postanowiłem sprawdzić tą niepotwierdzoną teorię dotyczącą absencji chorobowej. Wynik był dość ciekawy i przyniósł kilka informacji np.:

- średnia ilość dni opuszczonych w roku z powodu choroby na pracownika wyniosła 7,
- do najbardziej chorowitych miesięcy należy grudzień(w tym roku kryzys, koniec projektu, swieta), kwiecień(wielkanoc), sierpień i wrzesień (powroty z urlopów), styczeń i luty należy do średnio chorowitych,
- nie można jednoznacznie ocenić że osoby najwięcej chorujące są najmniej produktywne, choć można się pokusić o taką analizę. Zdarza się że pracownik rozchorowuje się w momencie przeciążenia pracą/zadaniami (nadgodziny).

Moje wyliczenia powstaly w ciagu 20min na arkuszu kalkulacyjnym i z powodu utraty niektórych danych mogą nieznacznie odbiegać od faktycznych.

Podsumowując: jeśli byłby to zgrany wieloletni zespół taka wiedza może być bardzo pożądana dla (nowego/starego) project manadżera.

Niestety miałem dostęp tylko do danych z roku 2008 a cofając się jeszcze rok wcześniej mogłoby dać ciekawsze i dokładniejsze wyniki.

niedziela, 7 grudnia 2008

Chińska zagadka

Na tę chińską zagadkę natrafiłem kiedyś przypadkowo podczas kursu z Sharepoint'a polecam:

"Dla nie znających chińskiego:
- musisz przetransportować wszystkich na drugą stronę
- tratwa zabiera tylko 2 osoby
- sterować tratwą potrafią jedynie: ojciec, matka i policjant
- matka nie może przebywać z synami bez ojca
- ojciec nie może przebywać z córkami bez matki
- złodziej nie może przebywać z członkami rodziny bez policjanta
- zaczyna się grę klikając w niebieskie kółko"

Mnie udało się ją rozwiązać z naszym prowadzącym kurs w jakieś 5-10minut :) Co ciekawe wiele firm z branży IT wykorzystuje ją przy rekrutacji.

czwartek, 13 listopada 2008

Explorer View w Sharepoint

Co jesli nie Sharepoint 2007 nie chce wyswietlać struktury katalagów w Explorer View?
Ja poza doinstalowaniem sp1 :) dołożyłem jeszcze:
- webdav w IIS na serwerze,
- IE7 na maszynie klienckiej,
- i najważniejsze ze wszystkich: Software Update for Web Folders (KB907306)

Ten ostatni dodatek powinien być na każdej maszynie klienckiej. Explorer View włącza nam opcję przeglądania struktury np. Document Library w oknie przeglądarki tak jak "ulubiony" explorer w windows. Niestety explorer view nie zachowuje się tak dobrze jak jego formsowy brat. Problemy objawiają się tym że explorer view nie wszystko sobie odświeża w odpowiednim czasie. I tak po przeniesieniu katalogu w nowe miejsce i odświeżeniu nowego miejsca okazuje się że tego katalogu wcale tam nie ma. Choć w Columns View faktycznie istnieje, najfajnieszje jest to że to zachowanie jest niedeterministyczne. Jak do tej pory nie udało mi się znaleźć odpowiedniej poprawki.
Jeśli potrzebuje kopiować przenosić z Explorer view to używam go zamiennie z Columns View.